Pięć pytań przed Cavatina Guitar Festival

fot. Daniel Jaroszek

Czy na festiwalu usłyszymy nowe utwory Artura Rojka? Mocno na to liczymy!

Po mocnej pierwszej edycji Cavatina Guitar Festinal w 2024 roku, w ramach której wystąpiło ponad 30 artystów (w tym Miles Kane i Fink), rok później postawiono na nieco węższe grono wykonawców, ale nadal niezwykle interesujących (wystąpił m.in. Jose Gonzalez). 


W 2026 roku organizatorzy kontynuują ten kierunek, stawiając na kilka precyzyjnie dobranych koncertów każdego dnia. Patrząc na lineup tegorocznej edycji, w mojej głowie pojawiło się jednak kilka pytań.


Czy usłyszymy nowy album Artura Rojka?


O tym, że Artur zagra na festiwalu specjalny koncert z udziałem Cavatina Philharmonic Orchestra, było wiadomo od dawna. Ale kiedy dwa tygodnie temu pojawił się pierwszy singiel promujący jego nową płytę Chciałbym urodzić się żeby latałem, pojawiło się pytanie - czy podczas koncertu w Bielsku-Białej usłyszymy więcej nowych utworów?


Premierowa piosenka Gruby, mał, została stworzona we współpracy ze Zbigniewem Preisnerem. Ceniony kompozytor (pochodzący z Bielska-Białej), wprowadził do muzyki Artura pewną nowość - delikatne orkiestrowe aranżacje, które nadały jego muzyce filmowego charakteru. Podejrzewam, że ten kierunek zostanie utrzymany na całym albumie.


No i jeśli połączymy te wszystkie kropki, to ciężko wyobrazić sobie lepszy moment na premierę lub chociaż przetestowanie nowego materiału, niż nadchodzący koncert w Bielsku. Byłoby pięknie. 


Czy Archive zaskoczą nas setlistą?


Nie jestem szalikowcem Archive, ale wiadomo, przy Again granym co roku na wysokich miejscach topu Radia 357, zawsze się wzruszę (cała płyta You All Look The Same To Me z Craigem Walkerem jest fenomenalna). 


Jakieś dwa lata temu wpadłem przypadkiem na radiowy wywiad z muzykami, w którym opowiadali o pracy nad nową muzyką i prezentowali krótkie próbki w wersji bez prądu. Brzmiały świetnie. Efekt finalny, który mogliśmy poznać na wydanej w lutym tego roku płycie Glass Mind, nie zawiódł. To świetnie wyprodukowany materiał, brzmiący jak ścieżka do mrocznego filmu science-fiction.


Zespół, grający u nas sporo i regularnie, udowodnił, że potrafi oczarować słuchacza zarówno w wersji jako trio bez prądu, jak i w pełnym koncertowym składzie. Co innego jednak Torwar, a co innego Cavatina Hall. Wyjątkowe brzmienie i klimat tej sali aż prosi się o przygotowanie specjalnego, unikatowego setu. Czy tak będzie? Przekonamy się w niedzielę.


Czy Austriacy zabiorą nas na pustynię?


Pochodzący z Wiednia damsko-męski duet Cari Cari, choć na zdjęciach prasowych wygląda niepozornie, na płytach brzmi, jak niemieckojęzyczna odpowiedź na The Kills i The Dead Weather - generalnie każdy projekt, w którym pojawia się Alison Mosshart. 


W marcu tego roku grupa wydała album koncertowy, który świetnie wprowadza w ich twórczość. Na płycie znajdziecie nie tylko najważniejsze przeboje grupy, ale możecie się przekonać, jak Cari Cari radzą sobie na żywo. Jestem ciekawy czy ich koncert w Cavatinie zabrzmi równie porywająco, jak na tej płycie. 


Jeśli jest wam bliskie psychodeliczne, pustynne gitarowe granie - koniecznie ich sprawdźcie.


Jak zagrają Cinammon Gum?


Nie będę ukrywał, że Cinnamon Gum kupili mnie swoim koncertem na festiwalu Inside Seaside (recenzję znajdziecie tutaj). Ujęli mnie nie tylko świetnymi piosenkami inspirowanymi mocno amerykańskim soulem z lat 60. i 70., ale także całą otoczką koncertu - profesjonalnie przygotowaną sceną, światłami i świetną formą. Zespół naprawdę się przyłożył i w niczym nie ustępował zagranicznym headlinerom.


Jestem bardzo ciekawy, w jakim kierunku rozwinie się ten zespół. Czy grupa planuje cały czas trzymać się wspomnianych soulowych korzeni, czy może spróbuje zaskoczyć słuchaczy czymś nowym?


Co dalej z festiwalem?


No właśnie. Jak sama nazwa wskazuje, kluczem do doboru artystów pojawiających się na tej imprezie jest gitara… i ten banalny pomysł wydaje się być interesujący. W składzie pojawiają się artyści z różnych gitarowych baniek - od jazzu przez rock progresywny, po gitarowy pop. 


Życzyłbym sobie jednak żeby organizatorzy sięgali szczególnie po artystów, którzy w Polsce jeszcze dotąd nie grali - a jest ich wbrew pozorom bardzo wielu, szczególnie w indierockowym świecie. Nie wspominając o debiutantach, o których wkrótce będzie głośno. Trzymam kciuki za kolejne edycje!

Jeszcze
więcej
muzyki

Relacje wideo z koncertów, najnowsze single i premiery płytowe, konkursy - to wszystko znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

zajrzyj na Instagram