Kiedy ludzie pytają mnie kim jestem: wokalistką, autorką piosenek, artystką czy poetką, odpowiadam im: jeśli nazwiecie mnie osobą pracującą, podsumujecie wszystko, co robię. - do tej listy można jeszcze dodać aktywistkę, fotografkę i kilka innych zajęć. Najnowsza autobiograficzna książka Patti Smith zatytułowana Chleb aniołów, pozwala zrozumieć skąd wzięła się u niej pasja do tworzenia i bycia aktywną na tak wielu polach.
Ta opowieść, to jednocześnie początek i ciąg dalszy historii poznanej w nagrodzonych National Book Award wspomnieniach Poniedziałkowe dzieci, w których Smith opisała swoją relację z Robertem Mapplethorpem. W tle obserwowaliśmy awangardowy Nowy Jork lat 70, z tak kultowymi miejscami jak Chelsea Hotel i klub CBGB. Tym razem historia zaczyna się w… Polsce, a dokładnie w Dolinie Charlotty, gdzie artystka zagrała w 2017 roku w ramach Festiwalu Legend Rocka.
Zainspirowana imieniem Charlotta, Patti Smith spacerując po lasach pomorza, wraca do wspomnień i osób sprzed lat, które w poetyckim wstępie magicznie ożywają. I jeśli zastanawiacie się jak Patti - autorka tekstów i piosenek - radzi sobie jako autorka prozy, to ten krótki rozdział wprowadzający, przypominający swobodny strumień świadomości, doskonale pokazuje skalę jej talentu. Pomaga w tym też bardzo bardzo dobre tłumaczenie Dariusza Żukowskiego.
To, co najbardziej urzekło mnie w tej książce, to jej niestandardowa forma, daleka od klasycznej autobiografii. Sądziłam, że zdołam napisać najdłuższą książkę na świecie i przedstawić wydarzenia każdego dnia - wyznaje autorka i rzeczywiście, jej bogaty życiorys starczyłby na zapełnienie kilku grubych tomów. Tymczasem Chleb aniołów, to książka mająca niewiele ponad 200 stron, w której matka chrzestna punk rocka przedstawia w formie krótkich scen najważniejsze momenty swojego życia. Wybiera te, które stworzyły z niej niezwykłą i wszechstronną artystkę, jaką jest dzisiaj.
Z wypiekami na twarzy czyta się opowieści o pierwszym spotkaniu z Bobem Dylanem, który w swoim nowojorskim lofcie zagrał Patti piosenki z płyty Desire, czy o początkach klubu CBGB, w którym Patti grała koncerty z kultową grupą Televison. Z kolei fragmenty, w których ze szczegółami opowiada o genezie i powstawaniu poszczególnych piosenek, pozwalają na nowo spojrzeć na dyskografię artystki. Najciekawiej wypadają jednak wspomnienia Patti z dzieciństwa i okresu dorastania, którym poświęca w swojej książce pierwszych 70 stron.
Patti Smith może nie miała najłatwiejszego dzieciństwa - przeprowadzała się z miejsca na miejsce i borykała się z nawracającymi chorobami - ale miała coś czego wielu może jej pozazdrościć - kochających rodziców, którzy od wczesnych lat otaczali ją literaturą i sztuką. Od baśni irlandzkich, przez poezję Yeatsa i Baudelaire’a, po Alicję w Krainie Czarów i prace Picassa - to wszystko ukształtowało wyobraźnię autorki, która podsumowuje tamten okres piękną modlitwą: Pozwól mi zawsze mieć dziesięć lat, psa, książki i rower.
Świat rock’n’rolla - najważniejszej rzeczy jaką Ameryka dała popkulturze, nie byłby taki sam, gdyby rodzice Patti Smith nie posuwali jej dojrzałą poezji i zabierali na wystawy surrealistów. Książka w niezwykły sposób pokazuje, jak otwarcie młodej osoby na sztukę może rozwinąć jego wrażliwość i spojrzenie na rzeczywistość. I choć odrobinę zmienić świat na lepsze.
Co o tym sądzisz?
Ładowanie komentarzy...