23 stycznia 2026
Marcin Bieniek
Baśniowy indie folk dla fanów Phoebe Bridgers.
Pochodzący z Portland Alec Duckhart nie ucieknie w swojej twórczości od porównań z Phoebe Bridgers. Artysta posiada niezwykły głos, do złudzenia przypominający wokal Phoebe - szczególnie ten znany z jej wcześniejszych nagrań. Dla mnie to jednak nie zarzut. Po pierwsze bardzo ją lubię (szczególnie w Boygenius), a po drugie Alec idzie w swojej muzyce jednak o krok dalej.
Jego smutne akustyczne piosenki mają bardzo wyróżniający się magiczny i baśniowy klimat, który dzięki świetnej produkcji Trevora Spencera (Father John Misty, Beach House), na jego najnowszym albumie Death in the Business of Whaling, inspirowanym powieścią Moby Dick, jest jeszcze mocniej podkreślony. To jedna z tych płyt, która zachwyca produkcją od pierwszego do ostatniego utworu.
Owszem znajdziemy tu wyróżniające się piosenki, jak piękny numer otwierający Belly of the Whale, w którym Alec śpiewa I've been here for a long time / I try and I fail / I am still in the belly of the whale, czy Photograph of the Cyclone, w którym słychać echa dokonań Alexa G, ale mnie ujął przede wszystkim pomysł na brzmienie tego albumu - pełen przestrzeni i pogłosów, snujących się w tle jak duchy.
I nawet jeśli ten album nie wskoczy do pierwszej dziesiątki moich najlepszych płyt 2026 roku, to na pewno zapamiętam go za jego niezwykłą aurę. Warto zapamiętać Searows i nie przegapić jego kolejnego koncertu w Polsce (tak, muzyk grał dwa lata temu klubowy koncert w Warszawie).
Polecany utwór
Najnowsze recenzje
Najnowsze artykuły