Strona główna/Recenzje/Kevin Morby - Little Wide Open
Kevin Morby - Little Wide Open
8

Recenzja płyty

Kevin Morby

Little Wide Open

27 maja 2026Marcin Bieniek

Na wspólnym albumie Kevina Morby’ego i gitarzysty The National nie ma rewolucji, jest za to kilka niezwykłych piosenek.

Nic mnie tak nie elektryzuje jak wiadomość, że jeden z moich ulubionych artystów postanowił nagrać płytę z producentem, którego każde wydawnictwo jest małym wydarzeniem. 


Kevina Morby’ego śledzę od 2022 roku, kiedy na małej scenie wielkiego OPO Festivalu (trzymam kciuki za powrót tej świetnej imprezy) promował album This is a Photograph. To płyta na której muzyk, dotychczas znany głównie z folkowych akustycznych piosenek, zaczął grać mocno i elektrycznie. Zdarzało mu się to wcześniej, ale nigdy w takim zakresie. Skojarzenia z ewolucją jaką w pewnym momencie przeszedł Bob Dylan są tu jak najbardziej na miejscu. Charakterystyczny sposób śpiewania i poetyckie teksty, to dodatkowe elementy, które łączą Morby’ego z Dylanem. 


Muzyk dba także o to, by każdej jego płycie towarzyszył wyrazisty koncept. Przykładowo na wspomnianym This is a Photograph Morby próbował zmierzyć się z lękiem przed śmiercią. W poszukiwaniu inspiracji wybrał się do Memphis, gdzie podążał śladami m.in. Jeffa Buckleya (w pięknie zaaranżowanym utworze A Coat of Butterflies słyszymy szum wody nagrany w miejscu, w którym utonął Buckley). 


Little Wide Open to z kolei płyta poświęcona Midwest - surowym regionom Stanów Zjednoczonych, ciągnącym się od Nebraski po Ohio. Morby, wspólnie ze swoją partnerką Katie Crutchfield, która jako Waxahatchee również podbija indierockową scenę, jakiś czas temu zamieszkali tutaj w niespełna 8-tysięcznym miasteczku Parkville. Muzyka w tym regionie jest wszechobecna - cykady brzęczące na drzewach, przejeżdżający pociąg, syrena ogłaszająca nadciągające tornado - mówił ostatnio w jednym z wywiadów. 


Jak te inspiracje udało się oddać na płycie? Z pomocą przyszedł Aaron Dessner - wszechstronnie uzdolniony gitarzysta The National, który w swoim studiu Long Pond wyprodukował m.in. albumy Taylor Swift, Eda Sheerana czy Florence and the Machine. Na płycie Morby’ego Dessner nie tylko produkował, ale także zagrał na większości instrumentów. Ściągnął też do studia Justina Vernona, który zaśpiewał w utworze otwierającym płytę.


Muzyk The National nie należy do producentów, którzy swoim podejściem pomagają artystom wejść na zupełnie nową ścieżkę, jak Nigel Gordich czy Flood. Każda z rzeczy przy której pracował, ma w sobie klimat i wrażliwość znaną z muzyki The National. I nie inaczej jest na tej płycie. Już otwierający ją, pięknie rozwijający się utwór Badlands, na poziomie gitar i perkusji, mógłby spokojnie trafić na ostatnie wydawnictwo grupy z Ohio. Podobnie charakterystyczna gitara brzęcząca w tle All Sinners czy ściana dźwięku w finale 100,000. Czy to zarzut? Dla kogoś kto ceni sobie muzykę Matta Berningera i spółki, zdecydowanie nie. 


Poza tym Dessner, choć jest tutaj bardzo obecny, nie dominuje. Na pierwszym planie są przede wszystkim piosenki Morby’ego, który na tej płycie jest w świetnej formie. Album zadowoli zarówno fanów delikatnego folkowego grania (Die Young czy Little Wide Open, to ballady, które brzmią jak klasyki gatunku) jak i bardziej rozpędzonych utworów pokroju Rock Bottom, jak singlowy Javelin (koniecznie sprawdźcie klip) czy I Ride Passenger.


Najbardziej u Morby’ego podoba mi się to, że stawia sobie wysoko poprzeczkę jeśli chodzi o teksty. I nie inaczej jest na tej płycie. Słuchając Little Wide Open, co chwilę zaczepiał mnie jakiś interesujący wers, jak: and if time plays tiny violins the we play symphonies through the centuries (All Sinners). Czasem bywa banalnie, jak w lekkim Javelin, ale w większości tekstów płycie Kevin rysuje ciekawy portret regionu w którym zamieszkał (In the big disaster we call home / Where God could be a dog / Barking in the night). 


To zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku Morby’ego. Może odrobinę za długa - wyrzucenie 1-2 spokojniejszych utworów z końcówki, wyszłoby jej na dobre, ale to nadal niewielki zarzut. Najważniejsze, że choć to ósmy album w dorobku muzyka, to słychać, że dopiero się rozkręca. 

Jeszcze
więcej
muzyki

Relacje wideo z koncertów, najnowsze single i premiery płytowe, konkursy - to wszystko znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

zajrzyj na Instagram