Pamiętam jak pani profesor, ucząca nas na studiach poetyki, dostawała lekkiego szału, gdy słyszała jak ktoś używa słowa poezja do spraw niezwiązanych z językiem. Nic jej bardziej nie triggerowało niż określenie ta muzyka to poezja. No ale jak inaczej opisać to, co Marcin Masecki prezentuje na swojej najnowszej płycie Boleros y Masecki? Ta muzyka to jak obcowanie z Darem Miłosza.
Marcin Masecki, który ma na swoim koncie albumy z reinterpretacjami polskiej klasyki czy muzyki przedwojennej, na Boleros y Masecki wziął na warsztat utwory południowoamerykańskie. To kontynuacja wydanego w 2023 roku albumu Boleros y más, tym razem jednak wzbogaconego o sekcję dętą i nieco inne podejście: Już tytuł wskazuje, że na nowej płycie jest więcej mnie - jak mówił niedawno autor w wywiadzie dla Vogue.
Nie będę ukrywał, że zachętą do sięgnięcia po ten album był koncert Marcina Maseckiego z jego rewelacyjnym zespołem na festiwalu Inside Seaside. Po opowieściach znajomych wiedziałem, że będzie dobrze, ale nie sądziłem, że aż tak. Pomijam już świetną konferansjerkę i kontakt z publicznością, ale sama muzyka przeniosła mnie w trochę inny świat. Po koncercie jeszcze długo nuciłem Cachito…
Podczas słuchania Boleros y Masecki nie nudziłem się ani przez moment. To siedem kilkuminutowych kompozycji, w których fortepian wspaniale rozmawia z sekcją dętą i rytmiczną. Utwory zebrane na tej płycie są wyrwane ze sztywnych ram i po prostu płyną - od otwierającego album rozmarzonego Recuerdos de Ypacarai, po finałową 10-minutową reinterpretację Bésame mucho - najczęściej nagrywanej latynoamerykańskiej piosenki w historii. W każdym z utworów autor chwyta się głównego motywu, a następnie podąża za nim, docierając w zupełnie zaskakujące - dla siebie i dla słuchacza - miejsca.
Nigdy nie byłem fanem rozkładania wierszy na czynniki pierwsze, bardziej interesowało mnie wrażenie i emocje jakie dany tekst, czy nawet pojedyncze słowo we mnie wywołuje. I w przypadku Boleros mam podobnie. Wierzę, że technicznie te utwory są bardzo dobrze zrobione i pod kątem wykonawstwa dzieje się tu wiele dobrego, ale dużo ważniejszą są dla mnie emocje, których na tej płycie nie brakuje i które sprawiają, że chętnie do niej wracam.
Dodaj swoją opinię
Ładowanie komentarzy...