Strona główna/Recenzje/Queens of the Stone Age - Perfecth
Queens of the Stone Age - Perfecth
6

Recenzja płyty

Queens of the Stone Age

Perfecth

Wydawca: Sonic Records

06 listopada 2026Marcin Bieniek

Zespół Josha Homme’a wydał nowy album, sięgając po piosenki sprzed lat. Efekt mógł być lepszy.

Biorąc pod uwagę problemy osobiste i zdrowotne Josha Homme’a oraz medialne burze wokół niego, zaskoczyło mnie, jak aktywne działał w ostatnich latach z Queens of the Stone Age.


Ich poprzedni album In Times New Roman… z 2023 roku powstał w cieniu rozwodu Josha i jego powrotu do zdrowia po chorobie nowotworowej. Od tamtej pory zespół zdążył zagrać ponad 200 koncertów (z przerwą na kolejną operację lidera i rekonwalescencję). Wystąpili m.in. w kameralnych salach, promując Alive in the Catacombs - EP-kę nagraną w paryskich katakumbach, a także na wielkich stadionach, supportując Foo Fighters i System of a Down. 


Perfecth to płyta, której zdecydowanie bliżej do katakumb - znajdziemy tu głównie spokojniejsze i nasiąknięte mrocznym bluesem utwory. Zespół całkowicie zrezygnował z charakterystycznych szarpanych riffów, które mogłyby porwać stadion.


Osobiście taki kierunek bardzo mi pasuje. W końcu jednym z pierwszych utworów za które pokochałem QOTSA był Long Slow Goodbye. Mam jednak z tą płytą inny problem: choć są na niej pojedyncze momenty, które mi się podobają, jako całość brzmi jak zbiór przypadkowych utworów. Wyróżniają się ballada From the Cliff, która spokojnie mogłaby wskoczyć na Lullabies to Paralyze, oraz Phantom Limb - zdecydowanie najciekawszy i najbardziej dopracowany numer w zestawie. Próbowałem znaleźć jakiś klucz do tej płyty - bezskutecznie.


Kiedy zacząłem drążyć temat, okazało się, że większość piosenek, które trafiły na Perfecth, powstała na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i wcześniej nie mogła znaleźć sobie miejsca na płytach zespołu. Mroczny i bluesowy singiel Insignificant Other to pozostałość z sesji nagraniowej do ostatniego albumu. Otwierający płytę It’s Only Love, który brzmi jak ballada Marka Lanegana, powstał w okolicach 2010 roku z myślą o… Marku Laneganie. Jeszcze starszy Run Away From the Mob ma 25 lat, a jego pierwotna wersja została nagrana z udziałem Dave’a Grohla. No i mamy też Sunday - piosenkę podarowaną przez Josha Iggy’emu Popowi na ich wspólnych album Post Pop Depression. Tutaj słyszymy ją w wersji QOTSA, nieróżniącej się zbytnio od oryginału i dodanej zupełnie niepotrzebnie.


Czy to dobrze, że te utwory ujrzały w końcu światło dzienne? Tak, i to nawet bardzo. Ale jeśli już Josh zaczął robić porządki w szufladach, dużo ciekawiej wypadłby album - nawet dwupłytowy - na który trafiłoby więcej niewydanego dotąd materiału. Jak wiadomo, lider QOTSA ma twórcze ADHD i chętnie współpracuje z innymi - od kolegów z własnego podwórka, po tak zaskakujące kolaboracje, jak te z Lady Gagą i Shanią Twain. Jestem przekonany, że niewydanych utworów i pomysłów ma całe foldery. 


Tego typu podsumowujące wydawnictwo byłoby dobrym sposobem na zamknięcie pewnego rozdziału, a nawet na pożegnanie starych przyjaciół, takich jak Mark Lanegan. A z kolei Mono i Phantom Limb - dwa najciekawsze nowe utwory na Perfecth - warto byłoby zostawić na kolejny album i otworzyć nim zupełnie nowy etap z przytupem. No może takim delikatnym. Bo wszystko wskazuje na to, że do takiego właśnie oblicza zespołu - grającego mroczne ballady, zamiast szybkich riffów - chyba powoli trzeba się przyzwyczaić.

Dodaj swoją opinię

Twoja ocena

Ładowanie komentarzy...

Jeszcze
więcej
muzyki

Relacje wideo z koncertów, najnowsze single i premiery płytowe, konkursy - to wszystko znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

zajrzyj na Instagram →

Prywatność i cookies

Używamy niezbędnych plików cookie do prawidłowego działania strony. Za Twoją zgodą możemy również korzystać z cookies analitycznych, które pomagają nam zrozumieć, jak użytkownicy korzystają z naszego portalu. Polityka prywatności